W Bydgoszczy i okolicach działają pseudoratownicy drogowi, którzy na miejscach wypadków zajmują się akwizycją warsztatów blacharskich. Bydgoskich Automobiklub uważa tę praktykę za całkowicie naganną.
- ByÅ‚em Å›wiadkiem, jak na miejscu wypadku w Stryszku pojawili siÄ™ rzekomi ratownicy drogowi, którzy zaraz po udzieleniu symbolicznej pomocy niegroźnie poszkodowanym zaczÄ™li zachÄ™cać wÅ‚aÅ›cicieli rozbitych pojazdów do skorzystania z usÅ‚ug konkretnego zakÅ‚adu blacharskiego – relacjonuje nasz Czytelnik.
Co charakterystyczne ratownicy-akwizytorzy zwykle pojawiają się na miejscu zdarzenia przed policją, a gdy przybywa patrol drogówki odjeżdżają.
O sprawie wie dyrekcja Automobilklubu Bydgoskiego szkolącego ratowników drogowych.
- DotarÅ‚y już do nas sygnaÅ‚y o tym procederze. Uważam takÄ… praktykÄ™ za nagannÄ…. Jestem przekonany, że to nie jest nikt z naszych 80 ratowników – mówi dyrektor Automobilklubu Bydgoskiego, Jacek Kociszewski.
Chociaż działanie takie ma raczej wymiar etyczny, a nie karny, bydgoscy policjanci nie zamierzają się mu biernie przyglądać.
- WÅ‚aÅ›nie wpÅ‚ynęła do mnie informacja w tej sprawie. Postaramy siÄ™ wyjaÅ›nić kto siÄ™ tym zajmuje i jakie ma uprawnienia – zapowiada komendant Sekcji Ruchu Drogowego KMP w Bydgoszczy nadkomisarz Nikodem CheÅ‚miÅ„ski.
Prawdziwi ratownicy drogowi to speÅ‚ecznicy przeszkoleni przez automobilklub, by zareagować, jeÅ›li przypadkowo znajdÄ… siÄ™ w pobliżu wypadku. Metoda dziaÅ‚ania ratowników – akwizytorów jest inna. Najwidoczniej dysponujÄ… nasÅ‚uchem policyjnych czÄ™stotliwoÅ›ci i specjalnie udajÄ… siÄ™ na miejsce kolizji.
Z naszych informacji wynika, że poruszają się samochodem marki opel kadett.
Autor artykułu: J